A może czas rozpocząć edukację rodziców?

Któregoś dnia czekając z psem na wizytę w lecznicy weterynaryjnej, zaobserwowałam następującą scenkę. Obok siedziała matka, z około sześcioletnią córką. Przyszły do lekarza z małym chomikiem, który miał spuchnięte tylnie nóżki. Mimo, iż widać było, że zwierzątko cierpi z bólu, dziewczynka przez ponad godzinę przekładała go z ręki na rękę, kładła na ramieniu, popychała, żeby schodził, a nawet jak go na chwilę wsadziła do pudełka nie dała mu spokojnie posiedzieć tylko na siłę układała go na boku. Matka zwróciła jedynie uwagę, żeby uważała, bo chomik znowu spadnie. Po wizycie u lekarza okazało się, że chomik ma obie nóżki złamane – spadł (?) podobno ze stołu. Czy sześcioletnie dziecko nie powinno wiedzieć, jak należy zajmować się zwierzątkiem? Czy matka nie powinna wytłumaczyć, że to nie jest zabawka? Nauka, edukacja, wiedza nie są potrzebne do przewidzenia co się stanie z chomikiem, jeżeli dziecko będzie się nim bawić. Matka, wychowując dziecko powinna zwracać uwagę na pewne zachowania i natychmiast reagować. W tym przypadku nie powinno być mowy o bezstresowym wychowaniu bez zwracania zdecydowanej uwagi. W przeciwnym wypadku, wspomniana dziewczynka ma szansę powiększyć grono małych dręczycieli zwierząt, którzy nawet nie wiedzą, że zwierzę tak samo czuje ból.

Znalazłeś się tutaj dzięki poniższej frazie kluczowej: